niedziela, 27 lipca 2014

Pożegnania są najtrudniejsze.

25 maja moja Szulka niestety mnie opuściła. Walczyłam o nią jak tylko mogłam, ale to było ponad mnie.
Szulka z dnia na dzień nie chciała stanać na wojej tylnej lewej nodze. Przypuszczam, że któryś z koni kopnął ją w nogę. Wśród koni istnieje rasizm. Szulka była jedyną siwą klaczą i nie była tolerowana. Okazało się, ze miała złamana kość biodrową. 


Apeluje do wszystkich, którzy trzymają konie w pensjonatach lub innych stajniach. Jeśli widzicie, że wasz koń lub jakikolwiek inny nie jest tolerowany, oddzielcie go od koni z którymi się "nie dogaduje". Wiem, że hierarchia w stadzie musi być, ale są pewne granice.

Pisałam tu, rzadko teraz kiedy nie mam swojej klaczki, będę pisać o mojej jeździe w różnych stajniach. Może ocenię jakieś obozy, na których zawitałam. 


Dzięki za  ponad 800 wyświetleń :)

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Twarda nawierzchnia.


Teraźniejsza pora roku to coś zimo-podobnego. W nocy przymrozek, a w dzień temperatura na plusie. Przez to kiedy jeździmy z rana powierzchnia może być, zbyt twarda dla kopyt, szczególnie tych wrażliwych. Natomiast jazda po południ może być niebezpieczna, ponieważ gleba się rozmraża i jest ślisko. Logiczne, prawda..?
Jeśli mówimy o wrażliwyh kopytach i twardej ziemi to znowu odwołam się do tego produktu: Buty dla koni. Jestem z nich niesamowicie zadowolona i szczerze polecam wszystkim, którzy mająUważam, że jeśli nawierzchnia nie sprzyja różnym wygibasom z naszymi pupilami lepiej sobie odpuścić lub ograniczyć jazdę do zebranego kłusa :)


Kilka moich zdjęć z tego roku.

niedziela, 6 października 2013

Kilka filmików. ;)

Przesyłam wam kilka filmików z mojej jazdy ;)
Jeśli sami jeździcie, postarajcie się wyłapać moje błędy, które na pewno tutaj są. Jest to kilka bardzo niskich przeszkód, ponieważ są to pierwsze skoki zaraz po tym jak Szulka przestała kuleć. Chcę posłuchać opinii innych ;)



sobota, 24 sierpnia 2013

Pływamy! ;)

Z Szulka dzisiaj postanowiłyśmy pójść w inne miejsce nad rzekę. Okazało się, że jest tam na tyle głęboko, że Szulek musiała pływać. Pierwszy raz pływałam z koniem i musze przyznać, że to niesamowite uczucie :D

 

Na początku Szulianna nie chciała wejść do wody, ale po kilku próbach już razem byłyśmy w wodzie. Kiedy straciła grunt pod nogami opuściła zad tak jakby chciała stanąć dęba, po prostu szukała dna. Po chwili się przyzwyczaiła podniosła wyżej głowę i zaczęła płynąć w stronę brzegu. Kilka razy wchodziłam z nią do wody i wychodziłam, żeby się nie zniechęciła i w przyszłości nie bała kąpieli. :)
Zanim postanowiłam popływać z Szulą przeczytałam artykuł o pływaniu z koniem w miesięczniku "Koń Polski". Z artykułu wywnioskowałam, ze najważniejsze jest, aby koń był odpowiednio dobrany jeźdzca (chodzi głównie o wagę) oraz to, że nie wolno ciągnąć konia w wodzie za pysk i należy być w półsiadzie. Nie jest to skomplikowane, ale trudno się utrzymać kiedy sierść konia jest taka śliska xD

Zapraszam do komentowania :)

czwartek, 22 sierpnia 2013

Pławienie się z czterokopytnym. ;)


Przebywanie w wodzie z koniem to świetna zabawa zarówno dla jeźdźca jak i konia. Partnerzy muszą sobie ufać inaczej może się to skończyć nieprzyjemnie. Najważniejsze jest to, aby dowiedzieć się czy jest bezpiecznie. Do wody wchodzimy koniem na mocnym kontakcie i w  łydkach. Jeśli koń nie chce wchodzić do wody nie należy go zmuszać. Pochodzić z nim chwile i stopniowo przybliżać się do wody.
Kąpiel z koniem to świetna zabawa. Pupil często wierzga przednimi nogami i chlapie wodą na wszystkie strony.  Wiele koni chętnie zamacza pysk w wodzie.

Wczoraj razem z Szulką kąpałyśmy się w rzece. Na początku Szulek bała się wejść. Ale po kilku próbach weszła bez problemu. Potem s
łyszałam już tylko mruczenie ;)

Szulka przez ponad dwa miesiące kulała mi na prawą, przednią nogę. Nikt nie wiedział dlaczego kuleje. Nawet weterynarz po tym jak zawiozłam Szulką do kliniki nie stwierdził przez co Szulka kuleje. Wybawieniem po raz kolejny były buty, o których pisałam wcześniej. Teraz na szczęście Szulianna jest zdrowa i pełna energii, po dość długiej przerwie, którą trzeba przyzwoicie wykorzystać.

Podzielcie się swoimi przeżyciami z końmi w wodzie :)


poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Upalne lato. Uff.. ;)

Po każdej jeździe, treningu czy terenie po powrocie do domu wskakujemy pod chłodny prysznic. Nasze pociechy, gdyby tylko umiały, same wskakiwały by do wody, aby się ochłodzić.
Moja klaczka ma prawie na całym ciele łaskotki. ;) Dlatego kiedy chcę ją wykąpać np. przed zawodami ucieka gdzie sie tylko da. Natomiast, kiedy jest jej duszno po treningu, stoi jak przyklejona. Po każdym wysiłku powinnismy ochłodzić przednie i tylne ścięgna konia, przede wszystkim dla jego zdrowia, pozbycia się sklejek, ale i dla przyjemności. Nie są nam potrzebne wszelkiego rodzaju szampony i odżywki. Sama chłodna woda wystarczy.  Po tym jak pupil wyschnie dobrze jest wyczesać go ze sklejonej sierści.

Trzeba pamietać, że nie powinno sie myć konia kiedy jest jeszcze mocno spocony. Polanie go chłodną wodą może prowadzic do tego, że sie przeziębi, a przecież nie o to chodzi. Trzeba rozstępować konia minimum 15 minut.

Schładzanie konia należy zacząć od polewania nóg. Nie od brzucha czy grzbietu, ponieważ może dostać udaru związanego z jego nagłym ochłodzeniem. Potem stopniowo coraz wyżej. Trzeba też uważać przy polewaniu nerek, aby woda nie była za zimna. Co jakies dwa tygodnie wypadało by umyć klaczy cycuszki a ogierowi/ wałachowi puzdra ;)  

Zostaw po sobie ślad :)

wtorek, 23 lipca 2013

Domowy sposób na końskie muchy.

Lato. Wysokie temperatury sprzyjają owadom.  Przez nie, wyjazd w teren nie przynosi już takiej przyjemności. Dlatego, kiedy nie chcemy wydawać pieniędzy na różnego rodzaju żele, płyny i maści, możemy spróbować sami zrobić mieszankę, która odstraszy muchy.  :)

Jedną z mieszanek, która zadziałała była z ziół.

* 50 g nasion anyżu (zamiast anyżu można dodać olejek waniliowy)
* 15 g bazylii,
* 1l alkoholu 40 %,
* 3 roztarte ząbki czosnku,
* 50 g goździków (przyprawy),
* 15 g melisy lekarskiej,
* 1-2 flakoniki olejku cytrynowego, 

Wszystkie składniki należy zamknąć w szczelnym naczyniu i odstawić na około 2 dni. Następni należy dolać jeszcze około 300ml alkoholu. Naczynie trzymać w temperaturze pokojowej. Po kolejnych 2 dniach można już odcedzić zioła, a płyn rozcieńczyć wodą.  Przelać do naczynia z rozpylaczem.

Zapach jest ostry i nieprzyjemny lecz wszelkiego rodzaju owady podlatują do konia i odlatują. Odstraszacza jest całkiem sporo, ale niestety trzeba dosyć obficie spryskać skórę konia.

Jeśli ktoś to  czyta to proszę, aby zostawił po sobie jakiś ślad. To naprawdę pomaga :)