wtorek, 1 września 2015

Pierwsze zawody!

W niedzielę wraz z ekipą ze stajni wybraliśmy się do Siedlnicy na zawody. W sumie pojechały cztery konie. Każdy spisał się bardzo dobrze. Rudy nawet zdobył 2 miejsce w L-ce dwufazowej. Speedziu (srokacz) latał z wielkim zapasem. Niestety w L-ce zdażył się upadek. Wszyscy wyciągneliśmy nowe wnioski i już trenujemy na kolejną wyprawę.

 Koralik pokonał parkur mini LL i LL, co prawda z błędami, ale czego więcej można od niego wymagać. Jak na 4-latka był bardzo odważny, do przyczepy wszedł bez problemu, na parkurze się nie bał, nie ponosiło go. Błędy wynikały z naszego nieporozumienia i moich błędów, ale będzie już tylko lepiej. :)




czwartek, 21 maja 2015

Teren dla młodego!

Koral jest ze mną już ponad miesiąc. Powoli próbujemy się dogadać. Dla młodego konia wyjazd w teren jest bardzo istotny, ponieważ w terenie koń jest pobudzony i chętnie idzie do przodu co przekłada się później na jazdę na ujeżdżalni, a wiadomo, że aby prawidłowo pracować koń sam chętnie musi iść.

Pierwszy raz pojechałam na Koralu w teren razem z trenerem. Wiadomo, że profesjonalna pomoc się przyda. Trener wziął konia, z którym mój cwaniak dogadywał się najlepiej.  Byłam gotowa na jakieś brykanie, dzikie galopy i ucieczki do stajni, a tu...

czwartek, 16 kwietnia 2015

Nowe wyzwanie!

W ubiegłym roku opuściła mnie moja klacz. Mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, że stracić przyjaciela to coś okropnego. Nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Oprócz wyjazdu na obóz, całe wakacje przesiedziałam w domu przed komputerem nudząc się jak mops.

Prawie rok staraliśmy się pogodzić z odejściem Szulki i myślę, że ta chwila nastąpiła dopiero w momencie kiedy w naszej rodzinie pojawił się nowy pupil. Dobrych kilka miesięcy szukałam konia. Wybrałam się w kilka dłuższych podróży i jedną krótszą. Stwierdzam, że znalezienie konia, który by mi odpowiadał to wyzwanie. Kosztowne wyzwanie...

W piątek 3 kwietnia o 2:00 w nocy dotarł do nowej stajni. Koral, bo tak ma na imię,

 to 4 letni Ślązak z domieszką krwi angielskiej. Od pierwszego wejrzenia miałam wrażenie, że to on powinien być nasz. Jak to młody chłop ma swoje humorki, ale potrafi być kochany. Ciągle chce się bawić, bryka, przynosi nam kijki bo chce żeby mu je rzucać. Pod siodłem jeszcze nie wywinął mi żadnej niespodzianki, ale myślę, że to kwestia czasu. Jest z nami niedługo, dlatego jeszcze wielu rzeczy o nim nie wiem, ale mam czas.







Co do bloga, to postaram się wrzucać tutaj informacje i jeśli wszystko pójdzie z planem także filmiki z naszej pracy.
Wygląd pewnie stopniowo będzie się zmieniał, ale nie spieszę się z tym.
Wiem, że zaniedbuję tego bloga, ale mimo wszystko dziękuję za ponad 1400 wyświetleń!
Zapraszam do komentowania! :)

czwartek, 25 września 2014

Obóz jeździecki Rumak.

Mam nadzieję, że dziesięć miesięcy nauki minie tak szybko jak tegorczne wakacje.  Wybrałam się razem z moim bratem na obóz jeździekci do Branicy.  Osobiscie jestem niesamowicie zadowolona z tego obozu i już dzisiaj wiem, że zawitam tam w przyszłym roku.

Zalety:

  • super zakwaterowanie
  • świetna atmosfera
  • profesjonalne podejście do treningów
  • doświadczone konie
  • czas miedzy jazdami zajęty przeróżnymi zabawami
  • wyjścia nad jezioro
  • nagrywane przejzdy całego parkuru i omawianie błędów (grupa sportowa)
  • dobrzy trenerzy
  • gwarantowany progres

Wady:
  • przydałoby się więcej czasu wolnego

Na ten obóz przyjeżdża się po to, aby się czegoś nauczyć. Nie chodzi tu tylko o to, aby spędzić miło czas. Tutaj liczą się przede wszystkim konie i jazda konna.

Byłam w grupie sportowej, którą trenował Pan Macin. Sporo się nauczyłam. Dużą uwagę zwraca się na tempo i rytm konia w galopie, co jest podstawą do prawidłowego pokonania parkuru. 
Nagrywanie filmików z naszych przejazdów to rewelacyjny pomysł. Na filmiku każdy błąd można wyłapać, omówic go i dojsć do wniosków jak można go naprawić. Zdecydowanie polecam grupę sportową. Konkurs dokładności:


niedziela, 27 lipca 2014

Obóz jeździecki Trotter + czy - ?


Chciałabym zopiniować obóz jeździecki Trotter. Jest to tylko i wyłącznie moja opinia. Oceniam to co miało miejsce akurat na moim turnusie.

Obóz miał zarówno wady i zalety :) :
Zalety:
  • Jedzenie doskonałe- trzy posiłki dziennie wszystko bardzo dobre.
  • Zkwaterowanie- pokoje z łaziekami, wszystko czyste i schludne, wygodne łóżka :) 
  • Konie- spokojne i dobrze ułożone
  • Dobrze zorganizowany czas między jazdami
  • Możliwość wyboru czy chce się uczestniczyć w danych zajeciach
  • Po obiadowa drzemka
  • Wyjścia na plażę
  • Galop po plaży
  • Każdy na koniec obozu dostaje płytkę ze zdjęciami
Wady:
  • Jazda wyłącznie w terenie
  • ZERO skoków
  • W terenie koń za koniem (głowa w zad)
  • Akurat na moim turnusie dwie opiekunki, które za wszelką cenę chciały pokazać, że to one "rządzą" zadając starszym obozowiczom kary (np. zamiatanie przed stajnią) za nic.

Pożegnania są najtrudniejsze.

25 maja moja Szulka niestety mnie opuściła. Walczyłam o nią jak tylko mogłam, ale to było ponad mnie.
Szulka z dnia na dzień nie chciała stanać na wojej tylnej lewej nodze. Przypuszczam, że któryś z koni kopnął ją w nogę. Wśród koni istnieje rasizm. Szulka była jedyną siwą klaczą i nie była tolerowana. Okazało się, ze miała złamana kość biodrową. 


Apeluje do wszystkich, którzy trzymają konie w pensjonatach lub innych stajniach. Jeśli widzicie, że wasz koń lub jakikolwiek inny nie jest tolerowany, oddzielcie go od koni z którymi się "nie dogaduje". Wiem, że hierarchia w stadzie musi być, ale są pewne granice.

Pisałam tu, rzadko teraz kiedy nie mam swojej klaczki, będę pisać o mojej jeździe w różnych stajniach. Może ocenię jakieś obozy, na których zawitałam. 


Dzięki za  ponad 800 wyświetleń :)